Autor Wiadomość
Arai Ralza
PostWysłany: Pią 18:13, 09 Mar 2007    Temat postu:

Ralza późnym wieczorem znowu trafił do więzienia - tym razem jednak strażnicy mieli o wiele większe obiekcje przed wpuszczeniem go do środka - sprawiał wrażenie zupełnie pijanego i niepoczytalnego. Po dłuższych pertraktacjach został jednak wpuszczony. Demonowie czekali na niego, pewni, że jeszcze tego samego dnia wróci. Kiedy wszedł - zasalutowali. Ralza odpowiedział krótkim gestem ręki przy skroni, po czym zaczął otwierać cele, a co agresywniejszych rozkuwać z kajdan. Wolni wychodzili przed cele i czekali na rozkazy.
- Możecie iść - wyjaśnił. - Czekajcie na mnie poza murami miasta, na polanie, położonej na wschód od bramy. Nikogo nie zabijajcie po drodze, nie życzę sobie kłopotów.
Demonowie skinęli głową, zasalutowali i wyszli. Nie było dyskusji, rozkaz był jasny. Ralza opuścił piwnicę parę minut po tym, jak uczynili to jego bracia.
Arai Ralza
PostWysłany: Czw 22:26, 08 Mar 2007    Temat postu:

Demonowie, już przytomni po pożarciu skazańca, siedzieli pod ścianami swoich cel, patrząc z wyczekiwaniem na Ralzę. Pamiętali go, kto by zresztą nie pamiętał kogoś, kto był przyjacielem i prawą ręką Pana? Jako niżsi stopniem, musieli go słuchać. Zresztą teraz był ostatnią deską ratunku - sami się stąd nie wydostaną.
Ralza przyklęknął przy klatach jednej z cel - wolał rozmawiać tylko z jednym, niż ze wszystkimi. Zresztą - i tak słyszeli każde słowo. Mogli się wtrącić, gdyby zaszła potrzeba.
- Długo was tu trzymają? - zapytał.
- Mnie parę miesięcy, kapitanie. Ale niektórych nawet po kilka lat, z tego, co wiem.
Ralza skinął głową.
- Powiedz... Jak wygląda sytuacja na froncie? Wiesz, o czym mówię.
- Jak zawsze. Chociaż teraz niczego nie jestem pewien, przez te pare miesięcy mogło się wiele zmienić.
- A... Pan?
Demon uśmiechnął się krzywo - spodziewał się tego pytania.
- Zatuszował twoje zniknięcie - odparł. - Ale nic więcej nie wiem.
Ralza skinął ze zrozumieniem głową - bardzo chciałby wiedzieć, co się dzieje w Otchłani.
- WYciągnę was stąd - zapewnił. - Ale jeszcze nie teraz - jesteście za słabi.
Demon po drugiej stronie krat pobladł i mocniej zacisnął ręce na prętach.
- Kapitanie, nie zostawiaj nas tu - poprosił.
- Nie zostawię. Nie bądź baba.
Ralza wstał z ziemi i stanął w drzwiach. Demonowie patrzyli na niego z wyczekiwaniem. Kiedy wyprężył sie i zasalutował, oni odpowiedzieli tym samym. Audiencję można uznać za zakończoną...
Arai Ralza
PostWysłany: Śro 23:30, 07 Mar 2007    Temat postu:

Ralza wrócił do więzienia. Był wieczór, strażnicy zastąpili mu drogę. Demon podniósł na nich wzrok, wyciągając rekę, na której błyszczał pierścień Avorna. Powiedział do nich kilka słów, po czym go wpuścili.
Ralza znowu stanął przed drzwiami do miejsca, gdzie trzymano demony. Ręce mu drżały, twarz była jednak kamienna. Wydał krótki rozkaz towarzyszącemu mu strażnikowi, po czym stał i czekał, aż ten się oddali. Wtedy dopiero wszedł do cel. Demony, jak poprzednim razem, zamilkły, czekając na krok ze strony swego kapitana. Ten uklęknął przy tym samym demonie, co ostatnio i zaczął z nim rozmawiać. W oczach więźnia malowała się wdzięczność i radość, na zmianę z bólem i zmęczeniem. Był wyczerpany, a utrzymacie ludzkiej postaci, sprawiało mu spore trudności. W którymś momencie złapał Ralzę za rękę i z czcią przyłożył do niej spieszchnięte wargi. Ralza szybko zabrał dłoń, powiedziawszy coś łagodnym tonem.
W tym momencie rozległo się pukanie. Ralza wyszedł na korytarz. Strażnik,który pukał, nie był sam. Przyprowadził ze sobą jednego z więźniów - elfa skazanego na śmierć za gwałt i morderstwo. Ralza stanął przed nim.
- Tutaj kończy się twoja droga - zaczął. - Przynajmniej na coś się przydasz.
Błysnął nóż.
Skazaniec osunął się na ziemię z poderżniętym gardłem. Ralza złapał go pod ramiona i zawlukł do cel demonów, zamykajac za sobą drzwi.

[CDN jutro]
Zynis
PostWysłany: Śro 23:43, 28 Lut 2007    Temat postu:

- Dobrze - odparł Zynis - Porwadź, dokąd chcesz iść.
Arai Ralza
PostWysłany: Śro 23:34, 28 Lut 2007    Temat postu:

Demon sapnął przez nos i podszedł do drzwi więzienia. strażnicy zagrodzili mu drogę, jednak on kilkoma słowami przekonał ich, aby go wpuścili.

Ralza, kiedy tylko przekroczył próg, usłyszał nieludzkie ryki demonów. Krew prawie stężała mu w żyłach na myśl, co muszą cierpieć. Zszedł do podziemi i otworzył drzwi do cel demonów. Z początku obrócił wzrok, jednak szybko wrócił do siebie - nie mógł byc teraz słaby, musiał mieć siłę. Przekroczył próg i spojrzał na swoich pobratymców. Bestie, kiedy tylko zobaczyły dumnego człowieka o siwych włosach, poznały w nim demona i zamilkły, niektóre jedynie cicho skomplały. Ralza podszedł do najbliższej klatki i przykucnął nad leżącą przy kracie bestią. Mówił coś do niej cicho, głaszcząc ją po pysku. Nikt nie rozumiał jego słów, bestia jednak słuchała go uważnie, a po chwili wróciła do swojej ludzkiej formy - wysokiego mężczyzny o czarnych włosach i ogromnych oczach. Uklęknął on przed Ralzą i odpowiedział mu kilka słów w tym samym języku - kapitan skinął głową i wstał. Nie mógł im teraz pomóc. Wyszedł, z bólem serca myśląc o cierpieniu demonów. Nie mógł tego tak zostawić.

Ralza wyszedł z więzieniai podszedł do zynisa.
- Chodźmy stąd. Gdziekolwiek - poprosił.
Zynis
PostWysłany: Śro 22:32, 28 Lut 2007    Temat postu:

- Poczekam - obiecał Zynis - Nie mam najmniejszej ochoty drugi raz tam wchodzić.
Arai Ralza
PostWysłany: Śro 22:29, 28 Lut 2007    Temat postu:

- Zaczekaj tu - poprosił demon. - Albo idź gdzieś. Nie wchodź ze mną, dobra?
Zynis
PostWysłany: Śro 22:27, 28 Lut 2007    Temat postu:

Zynis wskazał ręką wieże otoczoną przez kordon strażnikow.
- To tutaj. Dolny poziom.
Zynis
PostWysłany: Pon 21:26, 26 Lut 2007    Temat postu:

Zynis stanął przed wieżą. To właśnie tu ich trzymają. Głowa pękała mu z bólu. Ciągle słyszał ich wycie. Miał nadzieje że wizyta tutaj mu pomoże. Naciągnął kaptur głębiej na twarz. Właśnie w tym momencie, straż przed bramą zmieniała się. Jednak mam szczęście. Nowi strażnicy zawsze myślą że wróg nie uderzy zaraz po zmienię warty. To był ich błąd. Ruszył powolnym krokiem w stronę więzienia. Dwóch żołnierzy wesoło rozmawiało, nie przeczuwając zbliżającego się niebezpieczeństwa. Półdemon był o dwa metry od nich kiedy go zauważyli.
- Hej! - zawołał jeden z nich - Coś ty za jeden? - ale było już za późno na cokolwiek. Zynis jednym skokiem dopadł pierwszego. Jego miecz przebił piersi elfa, nim jego towarzysz zdołał zagregować w jego gardle tkwił nóż zatopiony aż po rękojeść. Szpieg wytarł miecz o płaszcz jednego z nich i wszedł do środka. Na każdej ścianie wisiał szereg pochodni. Parter był kompletnie pusty, nie licząc schodów prowadzących do góry i na dół. Półdemon pchnięty przeczuciem ruszył tymi prowadzącymi do podziemi. Zaraz też usłyszał upiorne wycie i głuchy odgłos, jakby coś uderzało o ścianę. Z każdym metrem to się nasilało.
Zszedł na sam dół.
Zatrzymał się bez ruchu. Było tam dziesiąci cel, po pięć z każdej strony. A w każdej z nich. Demon. Rozszalały demon. Wyjący upiorne i rzucający się własnym ciałem o kraty. Wszystkie co do jednego było w swojej nie-ludzkiej postaci. W ich oczach widać było szaleństwo. Zynis nie wytrzymał tego widoku. Rzucił się biegiem do wyjścia. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie widział, chociaż służył już kilka ładnych lat w armii.
Wypadł na świeże powietrze.
Przebiegł jeszcze kilka ulic nie zwracając na nic uwagi. Aż wreszcie osunął się pod jedną ze ścian domu dysząc ciężko. Siedział tak kilka minut, nie umiejąc pozbierać myśli, gdy wreszcie mu się to udało. Trzeba ostrzec Ralze. Zerwał się na równe nogi i ponownie zaczął biec.
Zynis
PostWysłany: Pon 18:33, 26 Lut 2007    Temat postu: Więzienie

Potężna wieża wznosząca wysoko poand dzielnice. Jej ściany są idealnie gładkie, tak że nikt po nich nie może wejśc, ani wejśc. W nielicznych oknach wstawione są kraty

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group